sobota, 20 października 2012

Czternasty.

XIV



~*~Diana~*~

     Babcia jeszcze spała, więc z racji tego, że ja już od godziny stałam na nogach, postanowiłam przyrządzić dla nas śniadanie. Słońce, które przebijało się przez okno, bardzo dobrze oświetlało kuchnię. Podwinęłam rękawy jasnego swetra i nalałam wody do elektrycznego czajnika. 
     Obie z babcią lubiłyśmy jajecznicę, więc zabrałam się za jej robienie. To jedyne co przyszło mi do głowy, a jednocześnie najłatwiejsze było do przyrządzenia. Schyliłam się do dolnej szafki, gdy poczułam mocny ucisk w okolicach serca i ostry ból przeszywający w mostku. Zachłysnęłam się powietrzem i, jak najwolniej potrafiłam, przeniosłam się na krzesło stojące tuż obok. Opadłam na nie bezwładnie. Z trudem mogłam oddychać, ale po chwili mój oddech miarowo zaczął powracać do normalnego. Jednak gdy próbowałam wstać w sercu znów pojawiło się dziwne ukłucie. Jęknęłam cicho i ponownie opadłam na mebel. 
     Dopiero po dobrych pięciu minutach ból zanikł. Jednak nie byłam pewna na jak długo. Przestraszyłam się. Nigdy wcześniej nie miałam tak ostrego bólu w klatce piersiowej. Z resztą nigdy nie bolało mnie serce. Może to przejściowe, normalnie? 
     Cholera, co w tym normalnego? 
     - Dzień dobry - usłyszałam nad sobą głos mojej babci. - Diana, wszystko w porządku? - zapytała patrząc na mnie uważnie. Zauważyłam w jej oczach zmartwienie i ciekawość. 
     - Tak, tak - odpowiedziałam szybko podnosząc się z krzesła. Ucieszyłam się, że nic mnie nie zabolało. Przecież nic mi nie jest. Odetchnęłam z ulgą. - Siadaj babciu, zaraz zrobię śniadanie. 
     - Och, nie musiałaś. - Starsza kobieta, w czerwonym szlafroku, usiadła przy stole. - O której masz samolot? 
     - O 18:00. Chciałabym jeszcze tutaj zostać - przyznałam ze smutkiem. 
     - Też wolałabym mieć Cię przy sobie. Strasznie cicho tu bez was. 
Pokiwałam głową, na znak, że rozumiem i zabrałam się za robienie śniadania. 

     - Babciu! Wychodzę. Powinnam wrócić za 2 godziny - powiedziałam.
     - Uważaj na siebie, kochanie - usłyszałam cichy głos babci z kuchni. 
     Wciągnęłam przez głowę sweter i złapałam za torebkę wiszącą na wieszaku. Miałam zamiar dzisiaj iść do rodziców Oli. Pogadać trochę z nimi, zdać im relacje z Londynu i takie tam. 
     Gdy wychodziłam z domu była godzina 11:00. Dom Oli był dwie ulice dalej, więc sama droga nie zajęła mi zbyt długo (bo dosłownie 15 minut). Stanęłam przed wielkimi drzwiami i zapukałam kilkakrotnie. 
     Po chwili drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazał się wysoki mężczyzna w czerwonej koszulce i ciemnymi włosami sterczącymi w każdą stronę. Mateusz, brat Oli, nigdy nie przejmował się tym jak wygląda. Ważne, żeby było wygodnie. 
     - Diana! Co ty tutaj robisz? - zapytał i ruchem ręki zaprosił mnie do środka. 
     - Przyleciałam na weekend i postanowiłam na chwilę do was wpaść. 
Przechodząc do salonu kątem oka ujrzałam małą postać biegnącą po schodach. Nim zdołałam się odwrócić, ktoś się na mnie rzucił. 
     - Diana! - Sześcioletnia Marta przylgnęła do mnie i nie puszczała. - Gdzie jest Ola? Dlaczego jesteś sama? - zapytała gdy w końcu się ode mnie odsunęła. Ta dziewczynka zawsze zadawała masę pytań. Często bezsensownych pytań. 
     - Ola nie mogła ze mną tutaj przyjść. Musiała się uczyć, wiesz? Ostatnio mamy strasznie dużo nauki - powiedziałam i zmierzwiłam małej włosy. 
     - Daj jej spokój, młoda. - Mateusz odsunął ode mnie swoją siostrę po czym zaprowadził mnie do salonu. - I jak tam w tym waszym Londynie? 
Usiadłam na skórzanej kanapie i odłożyłam torebkę na bok. 
     - Na razie całkiem dobrze. To miasto jest naprawdę świetne! - przyznałam. - Całkiem inaczej ni...
     - Mateusz! Gdzie ty jesteś do cholery? Miałeś pójść po zakupy. - Do pokoju weszła niska kobieta, na której twarzy widniał nieznośny grymas. Anna, matka Oli, mierzyła swojego syna groźnym spojrzeniem. Dopiero po jakieś chwili spostrzegła i mnie. - Diana? Boże święty, witaj kochanie! 
     Kobieta podeszła do mnie, na co ja wstałam. Po chwili zamknęła mnie w szczelnym uścisku. 
     - Co ty tutaj robisz? - zapytała. 
     - Miałam pew... - zaczęłam, jednak Anna nie pozwoliła mi skończyć. 
     - Poczekaj, zrobię Ci herbatę i wszystko mi opowiesz. 
     Westchnęłam cicho i wzrokiem próbowałam prosić brata Oli o pomoc. Znając ich mamę za szybko ta rozmowa się nie skończy. Anna jest strasznie rozgadaną kobietą. Mimo to od zawsze ją lubiłam. Była dla mnie jak daleka ciotka, jak członek rodziny. 




~*~Niall~*~

     - Kurczę, ten dom jest naprawdę wielki! I ty chcesz w nim mieszkać sam? - Laura wpatrywała się w moje nowe mieszkanie z takim zafascynowaniem, którego nigdy przedtem u niej nie widziałem. - Ile kosztował? - zapytała przenosząc wzrok na mnie. 
     - Sporo - powiedziałem. - Chcesz zobaczyć wnętrze? 
     - I ty się jeszcze pytasz? 
Zaśmiałem się i zaprosiłem Laurę do środka. Dziewczyna zaniemówiła gdy znalazła się w ogromnym pomieszczeniu potocznie nazywanym kuchnią. Wszystkie szafki były w ciemnym odcieniu bieli, zdobione różnymi wzorami. Na samym środku stał drewniany stół, który mieścił nawet 10 osób. Jednak najważniejsza w tym wszystkim była ogromna lodówka, stojąca w kącie. Mogła pomieścić tyle jedzenia, ile jest w TESCO. Zaśmiałem się na samą myśl o tym całym żarciu. 
     Przeszliśmy do następnego pomieszczenia, którym był salon. Na samym jego środku stały 3 kanapy zwrócone w swoją stronę, a pomiędzy nimi stał niski stoliczek. Na przeciwnej ścianie wisiał 60 calowy telewizor z kinem domowym i odtwarzaczem DVD. Tuż obok wielkiego okna stał barek, mała biblioteczka i komoda. 
     Następna była łazienka. W odróżnieniu od poprzednich miejsc, była o wiele mniejsza. Mimo to z łatwością zmieściła w sobie dwa prysznice i toaletkę o długości 2 metrów. Wszystkie cztery ściany były pokryte beżowymi kafelkami w nowoczesnym wydaniu. Parkiet był podgrzewany, a w samych rogach można było zapalić światło. 
     - Jakie łóżko! - wykrzyknęła Laura wchodząc do głównej sypialni. 
     - Zostawiłem na deser - powiedziałem i wszedłem do środka.
Rzeczywiście, łóżko było ogromne. Żeby na nie wejść, trzeba było się nieźle namęczyć. Sam materac był grubości 40 centymetrów. Tuż nad nim wisiał obraz przedstawiający kosmos i drogę mleczną. Po prawej stronie łóżka stała komoda, na której postawiono lampkę nocną. 
     Ze sypialni można było przejść do drugiej łazienki, która była urządzona w bardzo podobny sposób co poprzednia. Jednak najlepszą rzeczą w tym pokoju był ogromny balkon z widokiem na miasto. 
     Razem z Laurą przeszliśmy przez szklane drzwi i znaleźliśmy się na zewnątrz. Dziewczyna podeszła do barierki i spojrzała w dół. 
     - I nawet basen masz - powiedziała zdumiona. - Niall? 
     - Tak? - zapytałem podchodząc do niej. 
     - Nie potrzebujesz czasem kogoś do towarzystwa w tym wielkim domu? - Laura zrobiła błagalną minę i uśmiechała się do mnie słodko. Zaprzeczyłem głową i zaśmiałem się pod nosem. - Dobra! Jeszcze będziesz mnie kiedyś błagać żebym u Ciebie zamieszkała...
     - Zobaczymy - powiedziałem i poklepałem ją po ramieniu. - Puki co możesz przychodzić tutaj kiedy tylko zechcesz. 

     - To kiedy się wprowadzasz? - zapytał Zayn, gdy wszyscy zasiedliśmy do coniedzielnego wspólnego obiadu. Uświadomiłem sobie, że gdy nie będę już tutaj mieszać, to niedzielne obiady będę jadł w samotności. Pozbyłem się tej myśli z głowy i wróciłem do jedzenia spaghetti. 
     - Najlepiej jutro. Pomożecie mi, co? - zapytałem z nadzieją. 
     - Jasne - odpowiedzieli wszyscy chórem. 
     - A ja nadal nie mogę uwierzyć w to, że nasz mały, słodziutki i śliczny Niall się usamodzielnił. - Louis zachlipał nad swoim talerzem i spojrzał na mnie. - Tatuś jest z Ciebie dumny. 
     - I mamusia! - Harry wyszczerzył się ukazując dołeczek w lewym policzku. 
     - Bardzo śmieszne - powiedziałem i kopnąłem Harreh'a pod stołem w kostkę. Ten sykną głośno i zmierzył mnie morderczym spojrzeniem. 
     - Wy się tutaj bawcie w rodzinę, a ja zajrzę do Laury - Zayn wskazał palcem na sufit, a po chwili wstał od stołu i ruszył na górę. 
     - No, żonko. Mamy takich cudownych synów... Może skombinujemy jakąś córeczkę? - Louis spojrzał na Styles'a i zafalował brwiami. 
     - A idź ty zboczeńcu! - Lokowaty prychną i załadował kolejną porcję makaronu do ust. 
     - Zobaczymy później, kochasiu! - Loui uśmiechnął się chytrze i zajął się swoim daniem. 
      - Z kim ja tutaj żyję? - Liam spojrzał na mnie, na co ja tylko wzruszyłem ramionami. 


~*~Zayn~*~

     Stanąłem przed drzwiami prowadzącymi do mojego pokoju. Chociaż mógłbym teraz powiedzieć, że jest to pokój Laury, z racji tego, że dałem jej pełne prawo do mieszkania w nim. Zapukałem dwa razy, a gdy nie usłyszałem odpowiedzi zapukałem jeszcze raz. Po usłyszeniu cichego "proszę" dopiero nacisnąłem klamkę i otworzyłem drzwi. 
     Laura siedziała na brzegu łóżka z założoną nogą na nodze i wpatrywała się w okno, zza którego widniał przepiękny obraz zachodzącego słońca. Trzymała coś w ręku. Dopiero gdy podszedłem bliżej, okazało się, że jet to zdjęcie jej ojca. 
     - Laura, co jest? - zapytałem siadając obok niej. Dziewczyna nie drgnęła, wręcz przeciwnie. Nadal sterczała w tej samej pozycji. Ani mrugnęła okiem. 
Dopiero po chwili z jej ust wydobyło się głębokie westchnięcie, a jej ciało delikatnie zmieniło ustawienie. Opuściła głowę i zaczęła wpatrywać się w fotografię, którą obracała w dłoniach. 
     - Nie chcę się z nim kłócić. - Wzdrygnąłem się gdy usłyszałem jej głos. - Ale na pewno nie wyciągnę ręki jako pierwsza. 
     Czyli jednak chce wrócić do domu. 
     Przez chwilę poczułem ucisk w sercu, a mój żołądek podskoczył parę razy. 
     - Nie musisz tego robić - powiedziałem. Laura uniosła wzrok i spojrzała na mnie. Zaniemówiłem, gdy ujrzałem błękit jej oczu. 
     - Nie chcę wam już więcej zawracać głowy. Wynajęłam pokój w hotelu na tydzień. W ten czas powinnam załatwić sprawy z tatą.
     - Ty chyba sobie żartujesz. - Pokręciłem z niedowierzaniem głową. - Żartujesz, prawda? 
     - Zayn, robisz dla mnie tak wiele, a ja nie mam pojęcia jak Ci się odwdzięczyć - powiedziała i zmieniła swoją pozycję. Teraz siedziała na samym środku materaca z podkulonymi nogami oparta o drewniane zagłowie łóżka. 
     - Ty już mi się odwdzięczyłaś. - Odwróciłem się w jej stronę. 
     - Odwdzięczyłam? Czym? - zapytała zdziwiona jednocześnie kręcąc energicznie głową. - Tym, że wam się narzucam? 
     - To nie prawda. - Dotknąłem jej chłodnej dłoni po czym zbliżyłem się do niej. 
     No dalej, Zayn. Teraz albo nigdy. Przecież ją kochasz. Nie pozwól by odeszła, nie chcesz tego, prawda? Powiedz jej co czujesz, albo duś to w sobie przez kolejne lata. 
     - Laura, ja... 
     - Już postanowiłam. 
     Dlaczego ona jest taka uparta? Dlaczego nie chce tutaj zostać? Może ma mnie dość? Albo zbyt bardzo jej się narzucam...
     Wpatrywała się we mnie przez bardzo długi czas. Ja też nie mogłem oderwać od niej wzroku. Biłem się z myślami, dlaczego ona woli mieszkać w jakimś ciasnym hotelowym pokoju niż tutaj, u mnie. Przecież tu będzie jej znacznie lepiej. 
     A może ja wcale nie liczę się z jej potrzebami. Jedyne czego chce to zatrzymać ją blisko siebie i nie pozwolić by oddaliła się chociażby na metr. Ostatnia noc, którą spędziliśmy razem przytuleni do siebie... Laura była tak blisko mnie jak jeszcze nigdy. Poczułem wtedy jak bardzo mi na niej zależy. Jak bardzo potrzebuję jej dotyku, i jak bardzo jestem uzależniony od jej uśmiechu i zapachu fiołkowych perfum. 
     Nie zastanawiałem się nad tym czego ona tak naprawdę chce. Może jej uczucia są przeciwne od moich? Ale przecież nie wysyłała mi żadnych sprzecznych sygnałów. Gdyby nie chciała to by mnie w tedy w lesie nie pocałowała, nie pozwoliłaby mi zasnąć razem z nią w łóżku, i nie rozmawiałaby ze mną na poważne tematy. 
     Nie rozumiem już. 
     Wiem jedynie, że ją kocham. 
     Tak, kocham ją i nic tego nie zmieni. 
     Ale czy to już jest ten odpowiedni moment na zwierzenie się z moich uczuć do niej? 
     - Nie pozwolę Ci tam zamieszkać - powiedziałem stanowczo. Może zbyt stanowczo, ale w tej chwili nie bardzo mnie to obchodziło. 
     - Zayn... - Dziewczyna westchnęła głośno i pogładziła kciukiem moją dłoń. 
     - Nie - ponownie zaprzeczyłem. Laura wzdrygnęła się, ale po chwili znów wpatrywała się we mnie z takim dziwnym wyrazem na twarzy. Smutek? Ból? Czy ja tam widzę szczyptę miłości? 
     - Powiedz mi, dlaczego to jest dla Ciebie takie ważne? - zapytała, a ja zacząłem się powoli denerwować. 
     Zadała Ci pytanie, Zayn. Odpowiedz jej. Powiedz prawdę. 
     - Bo jesteś dla mnie ważna - wypaliłem. Zagryzłem dolną wargę tak, że aż mnie zabolała. Skoro już zacząłem, to chyba powinienem skończyć. Nie ważne, czy to ten moment czy nie... Po prostu chcę jej to powiedzieć. Dzisiaj. Teraz. O godzinie 17:34. - Jesteś dla mnie wszystkim, rozumiesz? Nie pozwolę Ci na to, byś tak szybko stąd odeszła. Nawet nie masz pojęcia co czułem, gdy zgodziłaś się na tymczasowe zamieszkanie u nas. 
     Oczy Laury mieniły się wszystkimi odcieniami błękitu. Na jej twarz wpłynęły delikatne rumieńce, a promienie słońca delikatnie muskały jej ramiona i szyję. Patrzyła teraz na nasze splecione dłonie. Nie ruszała się. Zacząłem się zastanawiać co teraz czuje. Czy dobrze robię mówiąc jej to wszystko.
     - Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytała tak cicho, że prawie nie słyszalnie. Może miała nadzieję, że tego nie usłyszę. Myliła się. 
     - Chcę Ci powiedzieć, że... - Dajesz Malik, powiedz to. Powiedz prawdę. - Coś Ci pokażę. 
     Dziewczyna podniosła wzrok. Ja natomiast chwyciłem za kołnierz mojej czarnej koszulki i odkryłem swoje prawie ramie, na którym widniał świeży tatuaż. Przedstawiał on napis "Wszystko w okół może się zmieniać, ale Ty wciąż pozostaniesz moim światem...". Zrobiłem go niecały tydzień temu gdy tak naprawdę zdałem sobie sprawę z tego, co czuję do Laury. Był to czyn na całe życie, ale wiedziałem, że robię dobrze. 
     - Jak...? Kiedy...? - Laura przytknęła dłonie do ust i wpatrywała się w tatuaż. Po chwili wyciągnęła prawą dłoń przed siebie i delikatnie musnęła opuszkami palcy moje ramię. Czując jej dotyk, na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. - Zayn, czy to...
     - Tak. Chodzi o Ciebie. Nie było łatwo ukryć przed chłopakami, ale teraz to nie ważne. - Chwyciłem dłoń dziewczyny, która nadal spoczywała na moim ramieniu. Splotłem nasze palce i spojrzałem Laurze w oczy. - Jesteś moim światem. Zawsze nim byłaś i będziesz. Nie mam pojęcia czy wybrałem odpowiedni moment, ale kiedyś w końcu musiałbym Ci to powiedzieć, a tatuaż zostanie na stałe. 
     - Możesz go usunąć.
     - Nie mam takiego zamiaru. - Uniosłem kącik ust ku górze, i uśmiechnąłem się w myślach. - A wiesz dlaczego? 
     - Dlaczego? - Laura nie spuszczała ze mnie wzroku. Promienie słońca, które jeszcze chwilę temu spoczywały na jej ramionach, teraz oświetlały nasze splecione w jedność dłonie. Na jej twarzy pojawił się nikły uśmiech. Uśmiech, który zapamiętam na zawsze. 
     - Bo Cię kocham. 
     Powiedziałem te słowa z taką łatwością, jakby były czymś normalnym. Ale przecież to nie było coś naturalnego. No bo komu można powiedzieć, że się go kocha? Tylko tej jedynej. W tym momencie wiedziałem, że Laura jest tą jedyną. 
     Czułem jak jej dłonie zaciskają się coraz mocniej na moich. Widziałem, jak jej usta wyginają się w coraz szerszym uśmiechu i szukają jakichś słów. Jak jej oczy błyszczą się i mienią spoglądając w moje. 
     Nachyliłem się w jej kierunku, powoli i zdecydowanie, dając jej wybór - czy chce tego, czy też nie. Gdy poczułem jej chłodną dłoń na moim rozgrzanym policzku, wiedziałem, że ona też to czuje. Musi czuć. Bez jakiegokolwiek zastanowienia zmniejszyła odległość między nami i złączyła nasze usta w jedność. Czułem jej dłonie muskające najpierw moją szyję, a później ich przyjemny dotyk we włosach. Zrobiłem krok dalej rozchylając jej usta i przechodząc na wyższy stopień pocałunku. Poczułem słodki smak jej malinowego błyszczyka. Chwyciłem jej twarz w dłonie i naparłem na nią całym ciałem. Teraz nasze języki ocierały się o siebie, wcale nie próbując przejąć nad tym drugim władzę. Pasowały do siebie. 
     Po chwili, która trwała wieczność, oderwaliśmy się od siebie. Patrzeliśmy na siebie w ogóle nie speszeni naszym wcześniejszym zachowaniem. Teraz już mam pewność tego, że ona też coś do mnie czuje. Jestem tego pewien. 
     - Zayn... - zaczęła szeptem. - Zostanę. 
     - Naprawdę? - zapytałem z wyraźną ulgą. Laura przytaknęła, a ja rozpromieniłem się. 
     - I jeszcze jedno. - Dziewczyna położyła swoją małą dłoń ma mojej klatce piersiowej i wstrzymała na moment powietrze. - Ja też Cię kocham.
     I tylko tego mi brakowało w moim życiu. Tego krótkiego zdania, które zmieniło moje życie na zawsze. Wiedziałem to, bo nigdy przedtem takiego czegoś nie czułem. Miłość zmienia człowieka. Ale tak naprawdę niewiele o niej wiemy. To dopiero początek, a tego co może wydarzyć się w przyszłości nie jesteśmy w stanie ułożyć. Teraz cieszę się chwilą, nie martwię się o jutro. Ważne, że w końcu jesteśmy razem. I mam nadzieję, że już na zawsze. 
     Trzymając Laurę w objęciach wpatrywałem się w zachodzące słońce, które było coraz niżej nad horyzontem. Czułem jej miarowy oddech grzejący moją szyję. Czułem się dobrze jak jeszcze nigdy. Delikatnie głaskałem jej blond włosy, podczas gdy ona powoli zasypiała. 










Hej!
Jest kolejny rozdział. Nie za bardzo mi wyszedł, ale to tylko wina szkoły! -.- Nie miałam zbyt dużo czasu nad tym rozdziałem. Napisałam go w całości dzisiaj. Chciałam dokończyć go jeszcze jutro, ale zdałam sobie sprawę, że za bardzo czasu nie będę miała. No więc jest jak jest... Przepraszam jeżeli co poniektórych w jakiś tam sposób zawiodłam. ;_;
Jeżeli ktoś liczył na więcej Niall'a i Diany to niech się nie martwi! : D W tym rozdziale nie było mojego głównego wątku z nimi, dlatego też w następnym będzie niespodzianka! Będzie duuuuużo Niany (połączenia Niall'a i Diany : d). <3 
A jeśli ktoś się zawiódł z powodu małej ilości Harry'ego i Oli to niech też się nie martwi. : D Będzie dobrze. <3 

Dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem, które bardzo dużo dla mnie znaczą. Mimo to jest mi trochę smutno, bo strasznie się opuściliście z komentowaniem : c Czyżby to moja wina? 
Jest was ponad 40 a komentuje zaledwie 1/4. ; [ 
Dla mnie chociażby taki krótki komentarz jest bardzo ważny. Wiem przynajmniej, że mam dla kogo pisać... 
Ale nie ma co! Kocham tych, co komentują mojego bloga. <3 Jesteście cudowne siostry Directionerki. : D 
Do zobaczenia za tydzień.
Pozdrawiam, Kinga



11 komentarzy:

  1. Na początek napisze, że Raz Zayn powiedział, że idzie zobaczyć do góry do Diany. no i tu jest błąd bo powinno być Laury ; )
    dobra. tu skończyłam wytykanie błędów hahahaha ; D
    dalej... hmmm. faktycznie szkoda, że nie było N&D. naprawdę ; d uwielbiam ich ; d
    ale skoro obiecujesz, że w następnym bedzie to nadrobione to siee nie gniewam ; d
    rozdział świetny. Laura + Zayn = mmmmmmmmmmmm <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, chyba nie zbyt bardzo skupiłam się nad tym co pisze. ; ) Ale już się poprawiam.

      Usuń
  2. o mamusiu! Cudny rozdział. Z tego co pamiętam to nie skomentowałam ostatniego, ale to przez chorobę, więc teraz muszę się zrehabilitować.
    Przestraszyłaś mnie tym co się stało Dianie. Serio myślałam, że to coś poważnego, że będzie pogotowie czy coś. Mam nadzieję, że wszystko w porządku z jej sercem.
    Mieszkanie Niallera wygląda cudownie, a moment Larry'ego przy obiedzie... Awww Kocham Cię! ;*
    Nareszcie Zayn wyznał swoje uczucia Laurze! Wiedziałam, że coś między nimi będzie. :D

    Pisz szybciutko następny, bo nie mogę się doczekać tego co planujesz dla Niall'a i Diany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego się dowiesz w swoim czasie, na pewno nie skończy się to tylko na "zwykłym" bólu. : D
      Dziękuję Ci za komentarz. <3

      Usuń
  3. haha Louis i Hazz rozwalają system ;)
    faktycznie jest Diana, zamiast Laury. Ale wszystko wybaczone xD
    Aww. Zayn ma boskie podejście <3
    Git, że Niany będzie duuużo ;p
    - Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawione. ; )
      Dziękuję za skomentowanie. <3

      Usuń
  4. Ojeajejajeja! Cudowne! Jakie beznadziejne?! Kochana, poprawiasz mi humor! Zaura <3 Niana <3 Hla? albo Orry? ;D nie ważne - <3!!!
    Weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też się zastanawiałam jak to będzie połączenie Harry'ego i Oli... : D
      Cieszę się, że Ci się podoba. Dziękuję Ci za komentarz. <3

      Usuń
  5. Serdecznie zapraszam na nowe opowiadanie http://award-love.blogspot.com/ właśnie pojawił się prolog zachęcam do komentowania;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boki rozdział *____*
    Naprawde świetny c:
    Nie moge sie doczekac co bd dalej. Skoro Laura i Zayn sa juz razem to może być tylko lepiej !
    I teraz będzie wiecej Niall'a & Diany no i Hazzy & Oli :D Pieknie !
    Pozdrawiam -W

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekaw bardzo czekam na następny;p

    OdpowiedzUsuń