sobota, 23 czerwca 2012

Drugi.

Rozdział II





- Diana, wstawaj. - Ktoś delikatnie szturchał mnie w ramię. Jęknęłam niezadowolona i przewróciłam się na drugi bok. - Eh, już jest w pół do piątej. - Ola nie dawała mi spokoju. Jej delikatne ruchy z sekundą przybierały na sile. - Domisiu... - O nie, tylko nie to słowo. Uniosłam się do pozycji siedzącej i skarciłam wzrokiem moją przyjaciółkę.
- Miałaś tak na mnie nie mówić. - Warknęłam i wygramoliłam się z pościeli.
- Nie, czekaj! - Zdziwiona uniosłam głowę patrząc na Olkę. - Lepiej zacznij od tej nogi. - Dziewczyna chwyciła moją prawą kostkę i położyła moją stopę na podłodze. - Lepiej żebyś miała dobry humor. - Ola posłała mi słodki uśmiech i sama zeszła z łóżka.
- Dzięki? - Zmarszczyłam nos i chwyciłam po ubrania, które leżały na fotelu. Wczoraj zdążyłam je sobie naszykować przed pójściem spać. Weszłam do łazienki i odbyłam poranną toaletę. Krótki prysznic zajął mi 10 minut. Owinięta ręcznikiem zabrałam się za robienie makijażu. Po kolejnych 10 minutach zaczęłam zakładać naszykowane wcześniej ciuchy. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Jakoś nigdy nie przepadałam za swoją "urodą". Nie sądziłam, że jestem ładna. Inne zdanie natomiast miałam o Oli. Była wysoką brunetką o jaskrawo niebieskich oczach. Marzenie każdego faceta i powód zazdrości dla każdej dziewczyny. Ja natomiast byłam nie za wysoką blondynką o brązowych oczach. Właśnie... Jedynie co mi się we mnie podobało to były oczy. Duże, kasztanowe oczy, w których dało się zobaczyć wszystkie emocje i uczucia. Moja mama miała dokładnie takie same. Czasami mam wrażenie, że gdy patrzę w lustro widzę ją. Mimo różnicy wieku byłyśmy bardzo do siebie podobne. Obie maiłyśmy trudny charakter, jednak łatwo było nas zranić. Tęsknię za mamą. Bardzo tęsknię. Jednak tego co się stało nie można już cofnąć. Nikt nie sprawi, że ona znów tutaj będzie. Teraz tylko pozostaje nam czekać... Westchnęłam ciężko i wyszłam z łazienki. Ola siedziała w skupieniu na końcu materaca i pustym wzrokiem wyglądała przez okno.
- Ciągle pada. - Dziewczyna wstała z miejsca i podeszła do mnie. - Ja już się nie mogę doczekać. - Pisnęła i objęła mnie swoimi długimi rękoma.
- Ja też. - Tak. Teraz zrozumiałam, że ten wyjazd to może być super sprawa. Na prawdę.
- Serio? - Olka oderwała się ode mnie patrząc mi w oczy. Przytaknęłam. - Nawet nie wiesz jak się cieszę. Myślałam, że nie chcesz lecieć do Londynu. Że robisz to tylko ze względu na swojego ojca.
- Też tak myślałam. - Uśmiechnęłam się do niej. - Ale coś się zmieniło. Trzeba jakoś normalnie żyć. Bawić się. Nie tracić najwspanialszych chwil swojego życia. W końcu jesteśmy jeszcze młode. I na dodatek będziemy miały co opowiadać swoim dzieciom, wnukom. - Zaśmiałam się radośnie.
- O nie! Ja dzieci na pewno nie będę miała. - Ola oburzyła się, ale po chwili na jej perfekcyjnej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. - No chyba, że z Niall'em Horan'em.
- Z kim? - Uniosłam lewą brew ku górze.
- Z moim przyszłym mężem, Domisiu. - Uderzyłam ją delikatnie w ramię. - Ej! - Jęknęła.
- Miałaś tak na mnie nie mówić. - Wytknęłam ku niej koniuszek języka i skierowałam się ku drzwiom. - Lepiej zajmij łazienkę, bo Kamil powinien zaraz wstać. A jego poranna toaleta nie należy do krótkich. - Zaśmiałam się i zeszłam po schodach.
Już od progu wejścia poczułam zapach smażonej jajecznicy. Weszłam do kuchni i ujrzałam ojca krzątającego się między półkami.
- Dzień dobry. - Podeszłam do niego i delikatnie pocałowałam go w prawy policzek. Nie zdążył się nawet ogolić. Chociaż moim zdaniem zarost dodawał mu... Sama nie wiem. Po prostu wyglądał lepiej. Zaśmiałam się w myślach.
- Jak dobrze, że już wstałyście. Wołaj Kamila i Olę na śniadanie. - Tata zaczął nakładać na talerz danie, a do kubków nalał pomarańczowego soku. Ruszyłam z powrotem na górę i bez pukania wparowałam do pokoju brata.
- Wstaaawaj! - Krzyknęłam i rzuciłam się na niego. Spał tak słodko, że aż szkoda było mi go budzić.
- Diana, złaź! Ile ty ważysz!? - Jęknął i zrzucił mnie na podłogę.
- Kamil, śniadanie czeka. I przypominam Ci, iż dzisiaj mamy samolot do Londynu, a jest godzina piąta rano. Ola siedzi w łazience i za szybko z niej nie wyjdzie. Sam dobrze wiesz, że ty także potrzebujesz sporo czasu na ogarnięcie się. Plus musisz jeszcze pomóc tacie spakować do auta torby, których wczoraj nie zdążyliście znieść. - Powiedziałam prawie na jednym tchu. - Sumując wszystko... Nie wyrobisz się póki nie wstaniesz! - Krzyknęłam.
- Dobra, dobra. - Kamil wstał z łóżka i podrapał się po brzuchu. Był tylko w niebieskich bokserkach, a jego włosy sterczały na każdą stronę. - Zaraz zejdę na dół. Powiedz Olce, żeby wyłaziła z kibla. - Ziewną głośno.
Wzruszyłam ramionami i wyszłam z jego pokoju, który świecił pustakami. Po drodze na dół zapukałam do drzwi od łazienki, oznajmiając Oli, że ma już wychodzić. Gdy weszłam do kuchni tata siedział już przy stole zajadając się jajecznicą. Obok talerza miał rozłożoną gazetę, którą czytał z przejęciem. Usiadłam na przeciwko niego i nałożyłam niepewnie porcję dania na widelec.
- Jesteś pewien, że nic mi po tym nie będzie? - Zapytałam przełykając ślinę. Ojciec spojrzał na mnie spode łba i wyszczerzył się. Tata nie umiał gotować. Co innego Kamil. Sama nie wiem, skąd u niego rozwinęła się taka pasja gotowaniem.
- Ja jakoś przeżyłem. - Wskazał palcem na pusty talerz.
Wzięłam do ust widelec pełen jedzenia i zaczęłam powoli rzuć jajecznicę. Po chwili stwierdziłam, że jest bardzo dobra i ze spokojem dokończyłam śniadanie. Po 5 minutach dołączył do nas Kamil. Miał na sobie ciemne spodnie i białą koszulkę z napisem "I'm All Yours". Zaśmiałam się na ten widok, a Kamil tylko wzruszył ramionami. Po paru sekundach jego talerz został opróżniony.
- Byłeś aż tak głodny? - Zapytałam robiąc wielkie oczy.
- Mhm... - Mruknął niezrozumiale. Po chwili bekną tak głośno, że aż zrobiło mi się niedobrze.
- Kamil! - Krzyknęłam. Ojciec skarcił go wzrokiem, a po chwili wrócił do czytania prasy.
- No co? Jestem u siebie. - Mój brat uśmiechnął się do mnie i zaniósł do zlewu pusty talerz.
Po chwili do kuchni weszła Olka. Miała na sobie to, a włosy miała zaczesane w ciasnego kucyka. Wyglądała uroczo. Posłała wszystkim szczery uśmiech i zabrała się za konsumowania śniadania.
- Czyli łazienka wolna? - Zapytał Kamil kierując się ku górze.
- Tak. - Olka kiwnęła głową i spojrzała na mnie. W tym momencie mój brat rzucił się po schodach na górę, prawie potykając się o własne stopy.
- Idiota. - Zaśmiałam się, na co moja przyjaciółka zareagowała tak samo przy czym zakrztusiła się jedzeniem. Od razu zareagowałam i poklepałam ją mocno po plecach. Teraz już obie miałyśmy dobry humor.


- Możemy już jechać? - Zapytał tata wsiadając na miejsce za kierownicą. Odwrócił się do mnie i do Oli uśmiechając się przy tym.
- Tak. - Odpowiedziałyśmy równocześnie i zaczęłyśmy zapinać pasy.
Tata odpalił silnik i powoli zaczął wyjeżdżać z podjazdu.
- Mam wrażenie jakbyśmy o czymś zapomnieli... - Podrapałam się po głowie. Jednak nie wiedziałam o co chodzi. Wzruszyłam ramionami i ostatni raz spojrzałam na dom. Po chwili zauważyłam jak ktoś wybiega ze środka i pędzi ile sił w nogach w naszym kierunku. - Tato! Zapomnieliśmy o Kamilu! - Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Ojciec momentalnie zahamował i również zaczął się głośno śmiać.
- Jak mogliście mi to zrobić? - Kamil wszedł do auta. Był cały zadyszany, a po jego dopiero co ułożonych włosach kapały kropelki deszczu. - Zobaczycie... Kiedyś wam się za to oberwie. - Zapiął pasy i westchnął ciężko.
- Dobrze. Więc zapytam jeszcze raz. Możemy już jechać? - Zapytał tata patrząc tym razem na jego syna.
- Już o niczym chyba nie zapomnieliśmy. - Odezwałam się patrząc po raz kolejny na dom. Tata zaczął powoli oddalać się od naszego miejsca zamieszkania. Czułam się jakoś dziwnie. W końcu nie byłam pewna kiedy znów tutaj przyjadę. Za rok? Dwa? Może w ogóle? Zrobiło mi się smutno. Oczy zaszkliły się, a po chwili po policzku spłynęłam samotna łza. Przykleiłam twarz do szyby okna i przyglądałam się naszemu "staremu" mieszkaniu. Z każdą chwilą dom stawał się coraz to mniejszy, aż w końcu znikną mi z oczu. Usiadłam prosto w fotelu i kątem oka spojrzałam na przyjaciółkę. Siedziała wpatrzona w okno. Miała na twarzy wymalowany uśmiech. Cieszyła się, że w końcu zobaczy Londyn. Ola jest moją najlepszą przyjaciółką. Zrobię dla niej wszystko, by tylko była szczęśliwa. Nawet znajdę tych jej chłopaczków z One Direction. Tak, własnie. Oni nazywają się One Direction. Zawsze zapominam. Zaśmiałam się w myślach i ponownie spojrzałam za okno.


- Prosimy zapiąć pasy i przygotować się do lotu. - Usłyszałam głos pilota. Posłusznie zapięłam pasy.
- Ja chcę przeżyć. - Jęknęłam cicho i spojrzałam na resztę. Wszystkie spojrzenia zostały skierowane na mnie. Po chwili jednak wszyscy powrócili do zapinania pasów. Mój brat, który zasiadł miejsce przede mną, wyciągnął z podręcznej torby tablet'a i wszedł na jakąś stronkę. To chyba był Facebook. Tata siedział obok Kamila i zagadywał jakąś starszą panią siedzącą obok niego. Opowiadała mu coś o swoich wnukach, do których leci w odwiedziny do Londynu. Zaśmiałam się i spojrzałam na Olkę.
- Za 3 godziny będziemy w Londynie. Ja chyba dostanę zawału. - Dziewczyna zacisnęła usta w wąską linię i parsknęła śmiechem. Jej nerwowy śmiech był połączeniem podniecenia, radości, strachu i jeszcze czegoś. Chyba zadowolenia.
- Spokojnie. - Pogładziłam ją po ramieniu i puściłam do niej lewe oczko. Wyciągnęłam z kieszeni moją MP4 i włożyłam słuchawki do uszu. - Jak by co, to krzycz. - Wskazałam palcem na słuchawki, a Olka tylko przytaknęła głową. Po chwili w uszach usłyszałam ciche dźwięki zaczynającej się piosenki Chester see - god damn you're beautiful. Kochałam tę piosenkę. Jakoś bardzo dobrze mi się kojarzyła. Wsłuchując się w dobrze znaną mi melodię zasnęłam.


- Diana, wstawaj. Za chwilę lądujemy. - Usłyszałam głos taty. - W końcu... - Przewrócił oczyma i ukradkiem wskazał palcem na starszą panią obok niego. Przetarłam delikatnie oczy, starając się nie rozmazać tuszu. Wyciągnęłam z uszu słuchawki i schowałam cały sprzęt do kieszeni spodni. Wyjrzałam prze okno. To co zobaczyłam było niesamowite.
- Jeju, jak ślicznie. - Wymsknęło mi się.
- Prawda? - Ola przytknęła nos do szyby i westchnęła rozmarzona. - Zaraz umr...
- Prosimy przygotować się do lądowania. W tym celu wskazane jest zapiąć pasy. - Przerwał jej głos pilota. Posłusznie zapięłyśmy pasy i przygotowałyśmy się do lądowania. Na początku dało się odczuć delikatne turbulencje. Po chwili stawały się coraz to niebezpieczne. Boże, umrzemy. Zacisnęłam oczy. Po paru minutach samolot wylądował, a ja mogłam odetchnąć z ulgą.


Wypakowaliśmy wszystkie bagaże i poszliśmy szukać wolnej taksówki. Po chwili poszukiwań zaczęliśmy ładować do bagażnika samochodu wszystkie torby. Starszy miły pan taksówkarz pomógł nam dokładnie je upchać. Nie było ty zbyt łatwe. Dwie torby niestety nie zmieściły się do bagażnika, dlatego musieliśmy je włożyć między siebie. W aucie było strasznie ciasno i do tego parno. Siedziałam na tylnych siedzeniach pomiędzy Olką, a Kamilem. Nie mogłam się doczekać żeby wyjść na świeże powietrze.
- To dokąd jedziemy? - Zapytał kierowca naszego ojca.
Tata podał mu adres i ruszyliśmy w kierunku naszego nowego mieszkania. Próbowałam wyjrzeć przez okno i popodziwiać tutejsze widoki, jednak wszystko mi to utrudniało. Z prawej strony Kamil, który trzymał na swoich kolanach wielką walizkę. Z lewej Olka, która trzymała dwie torby. Jedyne co widziałam to wielki korek przed nami.
- Ugh. - Warknęłam i jeszcze bardziej zagłębiłam się w siedzenie.
Przez całą drogę Ola wypatrywała przez okno. Co chwila rzucała teksty w stylu "OMG, jaki super sklep. Musimy tam iść.", albo "O jacie... Ten chłopak wyglądał jak mój przyszły chłopak.". Zaczynało mnie to powoli denerwować. Uratował mnie pan taksówkarz, który oznajmił po pół godzinie jazdy, iż jesteśmy na miejscu. Uradowana wyskoczyłam z auta przeciskając się przez wąską szczelinę między kolanami Kamila a torbą. Jękną głośno. Ja jednak nie zwracałam na to uwagi. Gdy znalazłam się już na świeżym powietrzu głośno odetchnęłam z ulgą. 
- W końcu wolność. - Uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Po chwili z auta wyskoczyła Olka i Kamil. Następnie tata zapłacił taksówkarzowi i razem rozpakowali bagażnik. Odwróciłam się na pięcie i ujrzałam ogromny dom
- Jaki śliczny. - Powiedziałam cicho, jednak na tyle głośno by Ola mogła mnie usłyszeć.
- Śliczny? Tutaj jest zaje... - Tata własnie do nas podszedł. - ...fajnie. - Ola podrapała się po karku po czym obie wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
- Podoba wam się nasz nowy dom? - Zapytał tata patrząc na nas po kolei.
- Tak! - Wydarł się mój brat biorąc do ręki dwie walizki. Kopnięciem nogi otworzył drewnianą furtkę i wpadł do mieszkania, które o dziwo było otwarte. Tata chciał już coś powiedzieć, jednak nie zdążył, gdyż Kamil zniknął w głębi domu. Wzruszyłam tylko ramionami i wzięłam do rąk kolejne dwie walizki. Ola zrobiła to samo. Tylko tata, biedny, musiał przytachać aż 4 walizki. 
- Kamil! Wróć się tutaj do mnie! - Tata stanął na progu mieszkania. Ja stanęłam centralnie za nim. Moja przyjaciółka nadal próbowała doczołgać się z walizkami po schodach. Po chwili w drzwiach stanął Kamil.
- Co jest? - Zapytał zdziwiony.
- Nie zdziwiło Cię to, że mieszkanie jest otwarte? - Tata uniósł brwi ku górze. 
- Ekhm... - Zaczął Kamil, jednak ktoś mu w tym momencie przerwał. 
- Andrew! Kopę lat, stary! - Usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny i z zaciekawieniem wyjrzałam tacie przez ramię. Facet miał może około czterdzieści lat. Wysoki i dobrze zbudowany brunet. 
- Miło Cię znów widzieć, Dany. - Obaj przytulili się po męsku, następnie tata zaczął nas przedstawiać.
- To jest mój syn Kamil. Przepraszam Cię za niego. Nie wiedział, ze ktoś tutaj mieszka i po prostu wpadł bez pukania. - Kamil podał Danemu dłoń, po czym ten ją uścisną.
- Nie ma sprawy. Nic się nie stało. - Mężczyzna klepną mojego brata w plecy. Widać było namalowane zdziwienie na twarzy Kamila.
- To jest moja córka, Diana. - Tata przedstawił mnie mężczyźnie.
- Niesamowite. - Dany uśmiechnął się do mnie ukazując rządek dokładnie bialuśkich zębów. - Jest zupełnie taka sama jak Anna. Miło mi Cię poznać. - Wyciągnął ku mnie swoją dłoń, a ja po chwili wahania uścisnęłam ją. Przecież wiem, że jestem podobna do mamy... Ale żeby aż tak było to widać? Kim w ogóle jest ten mężczyzna? Czy on tutaj mieszka? Nic nie kleiło mi się w całość. Tata będzie miał się z czego tłumaczyć. 
- A to jest Ola. - Tata położył dłoń na ramieniu Olki, która właśnie do nas dołączyła. - Przyjaciółka Diany. 
- Miło was wszystkich poznać. Mam nadzieję, że mnie polubicie. W końcu będziemy razem mieszkać. 
- A-ale jak to? - Zająkał się Kamil. Nikt mu nie odpowiedział.
Dany pomógł nam wnieść do mieszkania wszystkie walizki. Na pierwszy rzut oka dom był bardzo ładnie urządzony. Wszystkie ściany w beżowym odcieniu, a na końcu korytarza stały ogromne drewniane schody. 
- Dziewczynki, wy macie pokoje na górze. - Dany zwrócił się do mnie i do Oli. - Kamil, ty tutaj na prawo. A ty, Andrew, na lewo. 
Wszyscy rozeszliśmy się w stronę naszych pokoi. Razem z Olą wniosłyśmy nasze walizki do wspólnego pokoju.
- A! Jak tutaj ślicznie. - Pisnęła przyjaciółka wchodząc do wielkiego pokoju. Ściany miały taki sam kolor jak te na dole. Po prawej stronie stały dwa łóżka jednoosobowe, po lewej trzy ogromne szafy w popielatym odcieniu. Na samym środku pomieszczenia stał mały drewniany stolik. Odłożyłam swoje torby na pierwsze lepsze łóżko i wyjrzałam przez okno. Widok był świetny. Z daleka było widać Big Ben i jakieś wysokie budynki. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na przyjaciółkę. Podbiegłam do niej i rzuciłam się na nią.
- To jednak był dobry pomysł. Spójrz jak tutaj jest pięknie. - Rozejrzałam się jeszcze raz dookoła i pisnęłam z zadowolenia.
- Wiem! - Krzyknęła Olka i rozłożyła się na łóżku.


Przez resztę dnia rozpakowywałyśmy nasze torby. Zdziwiłam się tym, że nasze ciuchy pomieściły się w trzech szafach. Na szczęście były one duże i z łatwością upchnęłyśmy do nich rzeczy. Gdy w końcu skończyłyśmy zeszłyśmy na dół do reszty domowników. Kilka minut zajęło nam odnalezienie salonu, w którym wszyscy już siedzieli. 
- Siadajcie dziewczynki. - Tata wskazał ruchem głowy na kanapę. Grzecznie dostosowałyśmy się do polecenia. Kamil siedział na przeciwko nas na fotelu, a tata siedział obok Danego na drugiej kanapie. - Nie zdążyłem wam jeszcze opowiedzieć o Danym. - Uśmiechnął się do nas. - To jest mój dobry przyjaciel. Znamy się od czasów liceum. Z racji tego, że znów mogłem zamieszkać w Londynie Dany zgodził się nas ugościć. 
- A czy ktoś jeszcze tutaj mieszka? - Zaciekawił się Kamil. 
- Mam córkę. - Odpowiedział Dany posyłając mojemu bratu szczery uśmiech. - Niestety wróci dopiero jutro. Myślę, że się polubicie. - Spojrzał po nas wszystkich po czym wstał z miejsca. - Strasznie miło jest mi was gościć. Czujcie się jak u siebie w domu. Z resztą, to jest już wasz dom. - Dany poklepał tatę po ramieniu. - To ja zamówię pizzę. Pewnie jesteście głodni, co? 
- Tak! - Krzyknęliśmy wszyscy jednym chórkiem. Dany zaśmiał się i wyszedł.
- Tato! Czemu nam nic o nim nie powiedziałeś? - Zapytałam nagle. Tata wzruszył tylko ramionami. 
- A czy w ogóle coś to zmienia? - Zapytał nie oczekując nawet od nas odpowiedzi.  Właściwie... to chyba nie. Z resztą, Dany wygląda na fajnego faceta. 


Resztę wieczoru spędziliśmy na lepszym poznaniu Danego. Okazało się, że jest on rozwodnikiem wychowującym samotnie córkę. Ma ona na imię Laura i ma 19 lat. Może Kamil w końcu znajdzie sobie jakąś dziewczynę? Zaśmiałam się w duchu szturchając mojego brata. ten domyślając się o co mi chodzi spiorunował mnie wzrokiem. Tym razem zaśmiałam się głośno. 
Po kolacji w postaci pizzy udałyśmy się razem z Olką na górę do swojego nowego pokoju. Bez jakiegokolwiek zastanowienia zsunęłyśmy oba łóżka tworząc z nich jedno wspólne. Wyciągnęłyśmy z szafy piżamy i ustaliłyśmy kolejność korzystania z toalety. Wypadło na to, że Ola miała iść pierwsza. Gdy tylko przyjaciółka udała się do toalety wyciągnęłam z pokrowca mojego laptopa i podłączyłam go do ładowarki. Spoglądając po raz kolejny przez okno postanowiłam uwiecznić taki widok. Wyjęłam z kieszeni telefon i zrobiłam zdjęcie panoramie Londynu. 
- Ślicznie... - Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Postanowiłam załadować zdjęcie na komputer i wstawić je na Twitter'a. Po 10 minutach szukania kabla USB udało mi się zgrać zdjęcie na dysk. Włączyłam Twitter'a i szybko się zalogowałam. 
Cudowny dzień z @Aleks_Real. Dziękuję skarbie < 3 - Brzmiał mój krótki Twitt. Pod wpisem wstawiłam zrobione przeze mnie wcześniej zdjęcie. Po kilku minutach pojawiły się komentarze w stylu "Jak tam w Londynie?" itp. Nie chciało mi się nikomu odpisywać to też wylogowałam się z serwisu. Po 20 minutach do pokoju weszła Olka. Miała na sobie słodką różową piżamkę składającą się z krótkich spodenek i bluzeczce z rękawami 3/4. 
- Co robisz? - Zapytała odkładając swoje ciuchy na fotel stojący w rogu pokoju. Usiadła obok mnie i zaglądała przez ramię.
- Wstawiłam na TT zdjęcie Londynu. - Uśmiechnęłam się do niej. - Masz. - Wręczyłam jej laptopa do rąk i wstałam z łóżka. Zabrałam ze sobą piżamę i pomaszerowałam do łazienki. Była mała, ale za to jaka przyjemna. Jasno zielone ściany, a nad umywalką ogromne lustro. Wanna i prysznic osobno. 
- Super. - Uśmiechnęłam się szeroko.
Po 30 minutach spędzonych w toalecie wróciłam do pokoju. Olka siedziała nadal przy kompie i coś wystukiwała na klawiaturze. 
- To już jest potwierdzone! - Wykrzyknęła, a ja usiadłam obok niej rozczesując dokładnie moje długie blond włosy.
- Co takiego? - Zapytałam niepewnie.
- Chłopcy są w Londynie. Na 100%.
- I? - Ziewnęłam głośno. 
- No nic, tak tylko mówię. - Uśmiechnęła się do mnie. 
- Co ty w nich takiego widzisz? - Spojrzałam na ekran monitora, na którym widniało zdjęcie piątki chłopaków. - To jest ten Twój Niall? - Wskazałam palcem na wysokiego chłopaka z loczkami na głowie. 
- Nie. To jest Harry. - Poprawiła mnie. - To jest Niall. - Olka wskazała blondyna z aparatem na zębach.
- Ach, czyli to ten podoba Ci się najbardziej? - Zaczęłam przyglądać się każdemu z nich po kolei. Dziewczyna przytaknęła. - Ten Harry jest nie zły czy jak mu tam. - Wzruszyłam ramionami i wskoczyłam pod kołdrę. - Okej, koniec już tego oglądania. Idziemy spać. Jutro czas na zwiedzanie. - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki. 
- Okej, już wyłączam. - Brunetka zamknęła laptopa i odłożyła go na stolik przed nami. Weszła pod kołdrę i ułożyła się wygodnie. - Dobranoc. 
- Dobranoc. - Ziewnęłam i zamknęłam oczy.
Jutro czeka nas ekscytujący dzień. Ach... 
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 





Haha : d






I oto już kolejny rozdział. : ) Miałam go dodać jutro lub w przyszłym tygodniu, jednak zdecydowałam się na dzisiaj. Taki nagły przypływ "weny". : P 
Mam takie dziwne wrażenie, ze zbyt bardzo opisuję szczegółowo każde wydarzenie. Też tak macie? Jeżeli tak, to powiedzcie mi o tym, a postaram się to jakoś poprawić. : D
Parę osób było ciekawe którego z chłopców z 1D wybiorę. Jak myślicie? : D A który waszym zdaniem powinien stać się głównym bohaterem? : P < 3 
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem. To daje mi strasznie dużo sił i motywacji do dalszego pisania. Dziękuję za te miłe słowa opisujące mój styl pisania. Osobiście nie jestem tak zachwycona nim, ale wasze zdanie jest chyba szczere, co? : P 
Jeszcze raz dziękuję. < 3 
Pozdrawiam, Kinia





29 komentarzy:

  1. pięknie, cudownie, fantastycznie! baardzo mi się podoba Twoje opowiadanie, jest napisane świetnym językiem! takim... dorosłym! Zajebiście!
    Jak dla mnie to nie jest za dużo opisów, jest ich idealnie. Cieszę się, ze rozdziały nie składają się z samych dialogów. U mnie to niestety nie wychodzi... za dużo rozmów (przynajmniej tak mi się wydaje)
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział!

    http://onedirection-niall-cos-niespotykanego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest suuperrr. Szczerze mam nadzieję, że wybierzesz Harrego.., no ale to Twoje opowiadanie =DDD czekam na kolejne :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Nie ma to jak zapomnieć syna/brata/brata przyjaciółki. :D No po prostu... :D
    Pewnie niedługo wkroczą chłopcy ;) Przynajmniej mam taką nadzieję...
    Głównym bohaterem? Hm... Ostawiam Hazzę, bo Diana stwierdziła, że "jest niezły".
    Poprawiać nic nie musisz - jest dobrze. A nawet więcej niż dobrze ;)
    Czekam na kolenyy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje szczere i to bardzo, bo chyba wszyscy się zgodzą że piszesz zajebiście =D Podoba mi się Ola!! Uwielbiam ją ;) Bardzo udana postać, oczywiście Diana też fajna C: Tak naprawdę to wszystko superanckie :** Czekam na kolejny i jak dla mnie to nie musisz zmieniać stylu pisania, tak łatwiej się wdzuć w sytuację ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Super piszesz, naprawdę. Szybko pisz kolejny rozdział :D Szybciutko! x

    OdpowiedzUsuń
  6. jest idealnie, tylko tyle na ten temat :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Jak tak bardziej szczegółowo piszesz to jest lepiej. Wiadomo dokładnie o co chodzi i nie trzeba się samemu domyślać co się stało w mniej ważnej, pominiętej chwili. Nie pozostaje mi nic innego tylko czekać na nexta. Mam nadzieję, że długo nie bd musiała tego robić ; D

    Iza ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę podoba mi sie jak piszesz ! :D
    Rozdział jest boski !
    Zapraszam do siebie i liczę na komentarz :P
    http://diary-strewn-with-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny rozdział :D
    Sama nie wiem, który chłopak powinien być głównym bohaterem...
    Może Zayn? Albo Liam? ;))
    Z niecierpliwością czekam na nn i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Faajniee tu . !
    Dodaje się do obserwantów i liczę na rewanż . ; ))
    Zapraszam do mnie http://naturalnieee-malinowaa.blogspot.com/ ; ))
    Jeszcze raz zapraszam i pozdrwaiaam . ; D

    OdpowiedzUsuń
  11. wbijaj do mnie na 19 ;)
    www.paradise-with-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. super!!! mi się baaardzo podoba :)
    Mi się wydaję ze Harry powinien być głównym :) Nie wiem czemu... Moze dlatego ze go najbardziej lubie? chyba tak :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech Zayn bedzie glownym bohaterem <3

    OdpowiedzUsuń
  14. zarąbiście piszesz <3
    według mnie Diana pasuje do Lou ;D
    Nie mogę doczekać się następnego <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. szkoda, że nie skończyłaś tamtego bloga ; ( ale ten też jest fenomenalny. <3
    http://wyobraznia1d.blogspot.com/
    i oczywiście obserwuję. ; )

    A co do bohatera Liam ^^ według mnie oczywiście ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się ze wszystkimi, piszesz świetnie ;D
    Czekam na kolejny :)
    Zapraszam:
    http://this-is-just-a-game-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. ja jestem za Niallem. ; )
    no, ale przecież to twoja decyzja... ; d
    blog świetny, ale szkoda, że nie skończyłaś jeszcze tamtego. ; c
    obserwuję i czekam na kolejny rozdział.
    a no i wpadaj do mnie! ;D
    też założyłam bloga o chłopakach.
    http://buubsonlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Boski boski rozdział jest! :) czekam na kolejny! :)
    a już teraz zapraszam do mnie na nowy :)
    www.anne-onedirection.blogspot.com no i założyłam też drugi blog co prawda nie jest o o 1D ale może ci się spodoba www.this-is-true-love-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawe to nowe opowiadanie :)
    Czekam na nowy rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Niech głównym bohaterem będzie HARRY albo NIALL !! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. zajebisty rozdział moze Zayn niech bedzie głównym bohaterem albo Louis :P

    OdpowiedzUsuń
  23. ale fajne opko! nie no serio spodobalo mi sie :D czekam na koolejne :D
    no i zapraszam serdecznie do mnie :) if-you-love-me-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Hahah, zaczynam lubić Olę. :D Zresztą Kamil też niczego sobie! ;) Jeśli chodzi o głównego bohatera, to jestem za Liam'em. :)
    Tak pięknie opisujesz Londyn, że aż zachciało mi się tam pojechać! *.* Mam nadzieję, iż następnego dnia podczas zwiedzania gdzieś przetną się drogi dziewczyn i naszych sławnych chłopaków...
    Czekam więc z niecierpliwością na następny!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział jest meegaaa!! HARRY!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Boski ;* Tylko kiedy następny, no?
    Mam nadzieje, że już niedługo ;)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Piszesz zarąbiście dziewczyno, a notki długie co mi się podoba;) Zapraszam na mój http://magiawakacyjnejmilosci.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nadrabianie rozdziałów ciąg dalszy :D Na samym początku chciałabym Ci za coś podziękować. Znowu :D Otóż widzisz: szukałam tej piosenki, którą podrzuciłaś w rozdziale już od kilkunastu dni. Ale ciężko mi było znaleźć coś, z czego znałam tylko samą melodię... tak więc wreszcie jest! :D Dobrze, że Diana zmieniła nastawienie co do wyjazdu. I podoba mi się to, że zdecydowała nawet pomóc koleżance odnaleźć 1D :D Wydaje mi się, że odegra w tym wydarzeniu kluczową rolę, a jakże by. :D Hmm dziwne że tata nie wspomniał im wcześniej, że nie będą mieszkać sami.. Ale skoro Dany wydaje się być taki cool i ma córkę, która może wpaść w oko Kamilowi, to czemu nie :D To zdjęcie co podrzuciłaś pod postem, jest mega haha. Nie mogę przestać się śmiać :D Dodałam Cię już do linków :) Pozdrawiam serdecznie!
    A i jeżeli chciałabyś jeszcze kiedyś do mnie wpaść, to teraz zapraszam na kolejny rozdział + 'trochę'zmienił się wygląd :)

    OdpowiedzUsuń